This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

OSTRZEŻENIE

strona poświęcona proroctwom zbliżających się czasów ostatecznych

powrót na:

strona główna

 

 

Świadectwa ludzi czytających orędzia od Marii Bożego Miłosierdzia

 

Świadectwo księdza Victora:

Meksyk, DF, 1 maja, 2012
 

 

Drodzy Bracia i Siostry!


Pragnę mówić do was, moi współ-modlący się w tej grupie modlitewnej, o posłaniach, jakie Bóg i Jego Najświętsza Matka chcą, abyśmy znali, za pośrednictwem Marii Bożego Miłosierdzia.

Na początku miesiąca Maryi, pragnę podzielić się doświadczeniem, jakie przeżyłem prawie 50 lat temu i nadal jest ono bardzo żywe w moim sercu.

W posłaniach otrzymywanych przez Marię Bożego Miłosierdzia trzy razy pojawia się słowo "Garabandal" (patrz posłania z 1 stycznia 2011, 19 lutego 2011, i 31 maja 2011). W ostatnim z nich, Pan Jezus powiedział: „Proroctwa podane w Garabandal, teraz staną się rzeczywistością. Przygotujcie się do tego wydarzenia, ponieważ jest zaledwie kilka miesięcy, aby przygotować swoje dusze." Pierwszym wyjątkowym wydarzeniem, które ma mieć miejsce, jest Ostrzeżenie, o jakim nam mówią tak często Jezus i Jego Matka. Pragną, abyśmy się przygotowali i pomogli Im uratować dusze, tak, aby wszystkie dzieci Boga odpowiedziały ze skruchą i wiarą na nieskończone Miłosierdzie Boga, jakie będziemy doświadczać w nadzwyczajny sposób w tym bardzo osobistym spotkaniu z Jezusem Chrystusem.

18 lipca przypada 50ta rocznica innego specjalnego wydarzenia, choć na mniejszą skalę niż to, o Ostrzeżeniu. Jest to "milagruco", [mniejszy] cud, który miał miejsce w Garabandal.

Rzeczywiście, w małej wiosce w prowincji Santander (obecnie Cantabria ), nazywanej San Sebastian de Garabandal, 13 letnia dziewczynka (Conchita Gonzalez) otrzymała tego dnia w 1962 roku Komunię Świętą, podaną przez Michała Archanioła w sposób który wszyscy widzieli. Kilkadziesiąt osób było świadkami tego zdarzenia.

To było krótko po 12 w nocy, chociaż wg. czasu słonecznego, było to stale w środę 18-tego lipca. Conchita, przez kilka tygodni wcześniej, otrzymywała słowa z Nieba, żeby ​​przygotowała się do tego, że ma otrzymywać Komunię Św. w ten niezwykły sposób. W rzeczywistości, w czasie trwających w latach 1961 – 1965 Objawień Dziewicy, kilkakrotnie, dziewczynki, które otrzymywały Objawienie miały okazję przyjęcia Komunii Św. podawanej przez Św. Michała. Było to wtedy, gdy kapłana tej wsi, z jakiegoś powodu pełnienia posługi, nie było w San Sebastian de Garabandal.

18 lipca było świętem w całej Hiszpanii: rocznica Powstania Narodowego w wojnie domowej w latach 1936-1939. Oczywiście, było wiele zamieszania: muzyka, kręgle, okrzyki chłopaków ze wsi, i tak dalej. Niektórzy z tych, którzy cierpliwie czekali na polu, koło domu Conchity, który był na skraju wsi, powiedzieli, że przy takim hałasie, cud nie będzie miał miejsca.. Ale tak się nie stało. Dzięki Bogu, tata, mama i mała grupa, która im towarzyszyła (jestem najstarszym z siedmiorga dzieci), mieliśmy dostateczną cierpliwość i nie rozpaczaliśmy.

Krótko po godzinie 12 w nocy, Conchita bardzo szybko wybiegła w ekstazie ze swojego domu w stronę ścieżki, która odchodziła w lewo. Najmłodsi w grupie, która czekała na zewnątrz, pobiegliśmy za nią do połowy ścieżki i widzieliśmy jak Conchita upadła na kolana. Na języku miała białą Przenajświętszą Hostię, którą zachowała w ustach przez kilka sekund. Były one wystarczająco długie dla tych, którzy wtedy tam byli, abyśmy mogli dać świadectwo o tym cudzie [milagruco]. Conchita tak nazwała ten cud [milagruco], bo powiedziała, że prawdziwy Cud [Milagro], zapowiedziany przez Dziewicę po Ostrzeżeniu, nastąpi później.

Muszę wyjaśnić, że Conchita i ja jesteśmy w tym samym wieku: różnica jest dokładnie 18 dni. To miało dla mnie szczególne znaczenie. Dziewczynka w moim wieku, widziała Dziewicę i słyszała orędzia od Niej, dla każdego. Wiele razy podczas tego lata widziałem w ekstazie Conchitę i inne dziewczynki: Mari Loli, Jacyntę i Mari Cruz. Ich twarze iluminowały i były uśmiechnięte. Czasami kiwając głową słuchały tego, co usłyszały, a innym razem ich usta poruszały się i rozmawiały z Naszą Matką o najzwyklejszych rzeczach życia. Miały utkwione oczy i skierowane do góry. Ekstaza może trwać kilka lub kilkanaście minut. Czasami widziałem je biegnące po brukowanych ulicach miasteczka. Innym razem, jak pobożnie odmawiały Różaniec w kościele. Kiedyś widziałem jak jedna drugą chwyciła za kostki i podniosła żeby mogła dosięgnąć Dziewicy, i pocałować Ją na pożegnanie. Choć byliśmy świadkami niezwykłych rzeczy, wszystko było proste i znajome. Doświadczaliśmy bardzo blisko obecności Boga i Jego Matki.

Pamiętam, pewnego razu, gdy w domu Conchity, kilka osób oczekiwało, że wpadnie w ekstazę, jak to już wcześniej zapowiedziała Dziewica (Conchita mówi się, że otrzymała "zawiadomienie"). Rozmawialiśmy z nią i z jej matką, gdy nagle Conchita upadła na kolana, nie zważając na wszystko, co było wokół niej. Tego dnia Conchita ofiarowała Naszej Pani medal-szkaplerz, jaki ja nosiłem i który odtąd zachowałem, jako relikwię.


Byłem pod wrażeniem, w szczególności, że Conchita i inne dziewczynki, gdy nie były w ekstazie, to proste dziewczynki, nieśmiałe, [mówiły] kilka słów. Podczas ekstazy stawały się przemienione, jak powiedziałem.

Te doświadczenia pozostawiły głęboki ślad w mojej duszy. W pierwszym orędziu Dziewicy, Nasza Pani powiedziała dziewczynkom następująco:
"Musimy czynić wiele dobrych uczynków, dużo pokutować i często nawiedzać Najświętszy Sakrament. Przede wszystkim musimy prowadzić dobre życie. Jeżeli nie będziemy tego czynić, to spadnie na nas wielka kara. Kielich zła już się wypełnia i jeżeli się nie zmienimy, dotknie nas straszna katastrofa"(18 października 1961).*

 

Oprócz tych słów, również usłyszałem o Ostrzeżeniu [el Aviso] i Cudzie, [el Milagro], które przewidują Karę

[el Castigo] (lub Oczyszczanie), i są wielkim darem Boga dla świata, aby nas nawrócić.

Od tego czasu bardziej poważnie potraktowałem moje życie chrześcijanina. Zacząłem przyjmować Komunię św. i uczestniczyłem we Mszy św. nieomal codziennie. Często przystępowałem do Spowiedzi. Modliłem się Różańcem nieomal codziennie (często z rodzicami, którzy modlili się codziennie od ślubu w 1946 roku aż do końca swojego życia). Ponadto w tym czasie, dzięki doświadczeniom z Garabandal, moja wiara zaczęła wzrastać, stała się bardziej dojrzała dzięki studiom. Postrzegałem dużo lepiej miłość Boga i potrzebę, aby była ona poznana przez innych. Wszystko to doprowadziło mnie w ciągu kilka lat do decyzji o całkowitym oddaniu się Bogu, a potem odkrycia mojego powołania do kapłaństwa.

W dniu 18 czerwca ubiegłego roku (2011) choć byłem prawie całkowicie odizolowany od tego, co dzieje się wokół Garabandal, z utęsknieniem przypominałem sobie to, co przeżyłem w 1962 roku i jak ważne było to dla mnie.

Szukałem w Internecie, czy jest coś nowego w tych Objawieniach maryjnych, i byłem bardzo zaskoczony. Szybko przeczytałem książkę Antonio Yague (Garabandal, 50 lat później) i zaraz później odkryłem posłanie Pana Jezusa przez Maryję Bożego Miłosierdzia.

 

Jest rzeczą oczywistą, że przeczytałem je wszystkie, z coraz bardziej rosnącym zdumieniem dla ich prawdy, absolutnego bezpieczeństwa, ich prostoty, ich pobożności i autorytetu, prawdziwie przemożnego. Myślę, że wszystkie te cechy zewnętrzne, wraz z łaską Ducha Świętego w sercu, którą postrzegamy, gdy je czytamy i rozważamy, są bardzo mocnymi dowodami ich autentyczności. Osobiście mogę poświadczyć, że pomogły mi bardziej i lepiej się modlić (kontemplacja, modlitwą ustna, krucjaty modlitwy), mam większą gorliwość apostolską, i żywsze pragnienie dla ścisłej współpracy z Panem dla zbawienia wszystkich ludzi.

 

Każdy z nas ma osobiste powołanie i musimy uświęcać siebie, tam, gdzie postawiła nas Opatrzność Boża. Ale niewątpliwie jest wielką łaską, że teraz otrzymujemy, te tak silne impulsy od naszego Pana, które zapraszają nas do słuchania i wiernego naśladowania Go we wszystkim, o co On nas prosi.

Cieszę się, że mogę wszystkich was serdecznie pozdrowić. Wraz z modlitwami i moim błogosławieństwem kapłana,

Ks. Victor Cano S.

 

źródło: http://www.internetgebetskreis.com/news/świadectwo-księdza-victora-/

 

 

 

Świadectwo nawrócenia czytelniczki bloga dzieckonmp

 

Urodziłam się w katolickiej rodzinie. Na niedzielną msze świętą chodziłam od czasu do czasu. Jak już się wybrałam to myślałam o różnych innych rzeczach i nie rozumiałam mszy świętej. Myślałam, że komunia św.to tylko symbol, pamiątka.

Moja najbliższa rodzina nie dawała mi szczęścia i poczucia miłości. Z dzieciństwa pamiętam awantury, agresję ze strony ojca i strach przed nim. Szkoda było mi mojej mamy, kiedy patrzyłam jak cierpi przez mojego tatę. Kiedyś nawet doradzałam Jej rozwód. Mój tato dużo mówił w domu o seksie a mnie wychowywano chwaląc jedynie z ładny ubiór czy urodę. Wmówiłam sobie, że nic nie jestem warta i jedynym moim atutem jest uroda. Rodzice nie rozmawiali z nami na temat wiary czy naszych uczuć. Miałam niskie poczucie własnej wartości i bardzo chciałam aby rodzice byli ze mnie dumni. Postanowiłam zostać modelką. Jednak zamiast trafić do normalnej agencji trafiłam na zboczeńca, który mnie wykorzystał. Nie udało mi się zrealizować swoich marzeń ale teraz wiem, że wtedy Bóg mnie chronił. Cieszę się, że nie dopuścił do tego mimo, że Go o to prosiłam. Gdyby mnie posłuchał na pewno bym się stoczyła.

Szybko się zakochiwałam. Szukałam ciepła ale najbardziej akceptacji. Moja młodość to pasmo popełnionych błędów i poszukiwania miłości i akceptacji. Kiedy poznałam mojego męża wydawało mi się, że w końcu znalazłam to czego szukałam. Dał mi tyle ciepła i miłości, w końcu czułam się taka szczęśliwa i bezpieczna. Niestety zaraz po ślubie mój mąż zachorował na ciężką nerwicę. Jak bardzo czułam się zdradzona i nieszczęśliwa kiedy mąż zaczął być agresywny wobec mnie. Myślałam, że wraca ten sam koszmar, od którego chciałam uciec z domu rodzinnego. Czasem wolałam już nie żyć i myślałam, żeby sobie coś zrobić. Choroba nie pozwoliła na utrzymywanie naszej bliskości i doprowadziła Go do takiego stanu kiedy nie mógł wstać z łóżka a ja musiałam Go zamknąć w szpitalu psychiatrycznym. Ciągle miałam myśl w głowie, że spotkało mnie to przez moje grzechy cielesne popełnione w młodości i muszę za nie odpokutować. Po długim leczeniu udało się Mu wyzdrowieć i nasze życie uległo stabilizacji. Wtedy skupiłam się na pracy. W tamtym okresie stała się dla mnie najważniejsza. Ponownie próbowałam udowodnić sobie swoją wartość i dając z siebie wszystko popadałam w skrajności.

Jakiś rok temu przypadkiem trafiłam w internecie na orędzia od MBM. Od kiedy zaczęłam je czytać ujęła mnie w nich ogrom miłości, czułości i troski. Coś się zadziało w moim sercu bo codziennie ciągnęło mnie do tych świętych orędzi. Po przeczytaniu jednego z orędzi czułam ciepło w sercu, poczułam, że Jezus mnie kocha, więc jak mogłabym przestać je czytać skoro całe życie szukałam miłości ? Zrozumiałam, że Jezus umarł też za mnie. Bóg uświadomił mi popełnione grzechy. Płakałam nad swoją nędzą i głupotą kiedy zmawiałam modlitwy św. Brygidy.Wtedy stał się mój mały pierwszy cud. Kiedy tak klęczałam i płakałam poczułam jakby Jezus stał za mną i czule mnie przytulał. Poczułam, że mi wybacza i kocha mnie bezwarunkowo.

Podczas modlitwy o uzdrowienie wybaczyłam moim rodzicom i mężowi tą agresje którą mnie doświadczyli. Wyzbyłam się nienawiści, złości i agresji , którą w sobie tłumiłam. Już nie jestem nerwusem, złośnikiem a jestem spokojną pogodną osobą. Nawet jeśli bliscy sprawiają mi przykrość to staram się nie wybuchać. Wszystko dla Jezusa !

Mój mąż również powrócił do Boga, chodź na początku dziwnie na mnie patrzył kiedy nagle zaczęłam spędzać ok. pół godziny dziennie na modlitwie. Po pewnym czasie i on zaczął się więcej modlić.

Krok po kroku Jezus mnie odmieniał. Odbyłam kilka spowiedzi z całego życia. Wyciągnęłam dawno schowany krzyżyk i zaczęłam nosić na szyi. W pokoju powiesiłam obraz z wizerunkiem Pana Jezusa. Od roku jestem na każdej niedzielnej mszy świętej ( nawet jeśli jestem chora) i uczestniczę z radością i dziękczynieniem w eucharystii. Msza św. przestała być dla mnie obowiązkiem a radością, chcę spotkać się z Jezusem. Codziennie odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz krucjaty modlitwy.Mam dużo obowiązków, dlatego wykorzystuję wolne momenty w ciągu dnia na modlitwę np. kiedy jadę do pracy, idę czy wykonuję coś co nie zaprząta mi umysłu. Staram się nie tracić czasu na oglądanie tv czy inne przyjemności. Wolną chwilę przeznaczam na modlitwę albo czytam religijne książki aby nadrobić brak wiedzy. Często też zaglądam na bloga dzieckonmp, gdyż znajduję tu wiele ciekawych informacji i pokrzepiających komentarzy. Mam nieustanne pragnienie służyć Jezusowi i tak postępować w życiu aby być bliżej Jego Najświętszego Serca. Chcę zasłużyć na jego miłość. Wiem, że On już mnie kocha ale czuję potrzebę aby tak właśnie postępować.

Prawie codziennie dziękuję Bogu, że dał mi tą łaskę trafić na te św. orędzia i że mnie nawrócił. Nie rozumiem tylko dlaczego mnie ?. Czemu dostałam aż tyle ?. Przecież teraz tylu ludzi na świecie potrzebuje łaski nawrócenia. Zmarnowałam tyle lat, popełniłam wiele grzechów ciężkich ale Bóg mi wybaczył. Chcę Mu służyć i dziękować. Proszę w modlitwach aby mocno trzymał mnie za rękę i abym już nigdy nie oddaliła się od Niego.

Gdybym wiedziała wcześniej jak bardzo ranię Boga i jak bardzo On mnie kocha nie popełniłabym tylu grzechów w przeszłości. Niestety wtedy wiele sytuacji wydawało mi się normalnych, bo teraz grzech jest na porządku dziennym, jest normalnością. ( Jak bardzo potrzebne jest ludziom ostrzeżenie-oświetlenie sumień…….).

Mam potrzebę dzielić się z innymi informacją o tych cudownych orędziach. Czasem to nie łatwe bo mój entuzjazm gasi dziwne spojrzenie sceptyków ale są też osoby, które rozkochały się w Bogu tak jak ja. W pracy i rodzinie otwarcie mówię o orędziach MBM i widzę jak ludzie z mojego otoczenia się odmieniają. Zaczynają się więcej modlić i chodzić do kościoła. Nawet mówią, że to dzięki mnie. Ja orędzia czytam codziennie bo dają mi siłę, pouczenie i miłość.

Chcę aby Bóg był na pierwszym miejscu w moim życiu a wszystko inne/ INNI będą na właściwym miejscu.

Tylko On daje mi pewność, że mnie nie skrzywdzić . Każdy człowiek mimo , że potrafi kochać to jest tylko grzesznym stworzeniem, dlatego może nas zranić. Bogu mogę zaufać bezgranicznie. Moja miłość do Boga trwa już rok, więc chyba mogę tak ująć, że nie jest to przelotne zauroczenie a Wielka miłość.



Orędzia cudownie mnie nawróciły. Słowa w nich zawarte muszą pochodzić od Boga !



Czy szatan chciałby abym się NAWRÓCIŁA i czy spowodowałby, że POKOCHAŁAM JEZUSA ?

Czy szatan namówiłby mnie do SPOWIEDZI z całego życia ?

Czy szatan spowodowałby u mnie gorącą POTRZEBĘ MODLITWY i przyjmowania EUCHARYSTII ?

Czy szatan wlałby MIŁOŚĆ w moje serce ?



Nie analizuję orędzi pod względem sprawdzalności zapowiadanych zdarzeń czy zgodności z nauką kościoła. Otwarcie serca na te orędzia dało mi największy dar – dar nawrócenia. Ja już WYGRAŁAM !

Czytelniczka bloga dzieckonmp

źródło: http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/10/24/swiadectwo-czytelniczki-bloga-dzieckonmp/

 

 

Świadectwo czytelniczki M.

 

Szczęść Boże.

Chciałam podzielić się moim  osobistym przeżyciem, dotyczącym  prawdziwości Orędzi Marii od Bożego Miłosierdzia ze strony  http://www.thewarningsecondcoming.com/ , dotyczących  Wielkiego  Ostrzeżenia, czyli oświetlenia sumień, które Bóg w swoim Miłosierdziu ześle wkrótce na każdą żyjącą obecnie duszę, aby dać ludzkości jeszcze jedną szansę ocalenia przed wiecznym potępieniem.

Gdy pierwszy raz na nie się natknęłam ( było to w Wielkim Poście tego (2012) roku – miałam wtedy pielgrzymującą  figurę Matki Boskiej Fatimskiej  w domu i dużo czasu poświęcałam na modlitwę różańcową), serce zapłonęło mi, czując , że słowa te pochodzą od Pana!

Ale po jakimś czasie opadły mnie wątpliwości tak  wielkie, męczące i natarczywe, że zaczęłam prosić Boga, aby dał mi jakiś znak, czy nie pobłądziłam i czy słowa te naprawdę pochodzą od Niego. Jak zwykle w czwartek pojechałam  na wieczorną Mszę św., Adorację i spotkanie modlitewne grupy charyzmatycznej,. W czasie modlitwy nade mną, złożyłam Panu w duchu swą osobistą intencję, prosząc o znak.  Jeszcze w trakcie trwania modlitwy, poczułam intensywne ciepło w kręgosłupie i natychmiast ustąpił dokuczliwy ból krzyży, trwający bez przerwy od prawie trzech tygodni!

Ale to jeszcze nie koniec tej historii…Wtedy nie odebrałam tego jeszcze, jako wymodlonego znaku, choć powinnam była! Po powrocie do domu jeszcze raz padłam na kolana w modlitwie, prosząc by Pan przez Pismo św. odpowiedział na moje pytanie i rozświetlił moje ciemności.

Oto, co mi się “otworzyło” i wprost wyskoczyło przed oczy: Psalm 106:32:

“Rozdrażnili Go znowu przy wodach Meriba”

Poszłam dalej za odsyłaczem do Księgi Wyjscia17, 1-7. Przeczytałam cały ustęp o szemraniu Izraelitów,  a pod koniec smagnęły mnie słowa:

“I nazwał to miejsce Massa( kuszenie) i Meriba (kłótnia),

ponieważ tutaj kłócili się  Izraelici

i wystawiali Pana na próbę, mówiąc : Czy też Pan jest rzeczywiście wśród nas czy nie?”

Pan udzielił mi surowej reprymendy i dziękuję  Mu za to, że wysłuchał mojej modlitwy i dlatego z pełną świadomością powagi tychże Orędzi, przekazuję  je  innym, abyśmy nie tracili ducha i nadziei w tych trudnych, ostatecznych czasach, które nadeszły i  w obliczu trudności, które nas jeszcze czekają.

 

Ps. Bardzo  prosze Boga, aby to swiadectwo dotarlo do ks.Swarczynskiego, ktorego bardzo cenie i szanuje oraz  wierze, iz jego negatywna opinia wynika tylko z tego, ze nie czytal tych oredzi od poczatku (moim skromnym zdaniem – powinien znalezc na to czas) a jedynie polega na opinii innych, ktorzy je tendencyjnie i wyrywkowo przegladaja, tylko po to, aby je zdyskredytowac.

Jedynie serce – naprawde szukajace, zbolale, ciche,ufne, pokorne i otwarte szeroko na Boga moze je przyjac.

 

CHWAŁA PANU NASZEMU JEDYNEMU KTÓRY BYŁ, KTÓRY JEST I KTÓRY PRZYCHODZI!

Napisała M.

źródło: https://dzieckonmp.wordpress.com/2012/10/23/swiadectwo-czytelniczki-m/

 

Świadectwo czytelnika – Bóg jest Miłością

 

Widząc nowy temat, pomyślałem najpierw, o nie znowu się przepychają i zacząłem nawet źle myśleć o Tobie że ciągle wałkujesz ten temat, (Dzieckonmp).
Potem przeczytałem komentarze o nowym nagraniu, jako że chciałem poznać opinię Księdza Adama, usłyszeć na własne uszy, więc posłuchałem.

I najpierw proszę o wybaczenie, że źle pomyślałem o Tobie. Po przesłuchaniu już rozumiem, ten nowy wpis. Wybacz mi proszę.

I nie będę komentował tego nagrania, bo nie ma co komentować
Bóg jest miłością, Jezus Chrystus jest Panem i to jest najważniejsze, reszta to dodatek.

Chciałbym dać świadectwo.
Trafiłem na ten blog w tym roku, około kwietnia, może wcześniej, nie pamiętam, od tego czasu też zacząłem czytać orędzia MBM.
Byłem zawsze przy Kościele, choć moje życie nie zawsze podobało się Panu Bogu, bo np. nie kradłem, no ale przecież skoro pracodawca mnie okrada, to ja muszę odebrać co moje. Gry komputerowe online, zabierały mi czas (chyba nawet byłem uzależniony 3 lata), więc modlitwy – nie było, Pisma Świętego – nie było, o innych książkach dla duch nie wspomnę. Wiecznie zmęczony, przygnębiony i nie do życia, szukający pocieszenia w alkoholu.
Słowa orędzia MBM, a przez nie Duch Święty zaczął mnie dotykać i to na maksa. sam byłem w szoku swoją zmianą, a jak już ludzie zaczęli mnie pytać co się ze mną dzieje, to zmiana była widoczna.
Moje życie oddałem Jezusowi, a potem oddałem skradzione rzeczy, zostałem uwolniony od gier komputerowych, zacząłem czytać Pismo Święte i jak czas pozwala książki, czy artykuły dla ducha.
Modlitwa, tak teraz mogę napisać że się modlę
Jedną część różańca, a jak czas pozwala to więcej, koronka do Bożego Miłosierdzia, modlę się w pracy, w mojej głowie czasem modlitwa sama się pojawia w ciągu dnia, to niesamowite, dziękuje Bogu za posiłek i za wszystko co mnie spotyka.
Ślubowałem Bogu abstynencję do końca życia. Pozwólcie że opowiem Wam co się stało. Podczas modlitwy, kiedy oddawałem swoje życie i całą rodzinę Jezusowi, usłyszałem wewnętrzny głos: “oddajesz mi wszystko, to nie pij więcej alkoholu”. Raz, drugi, zaczęło nie dawać mi to spokoju więc mówię: “ok Panie Jezu oddam Ci alkohol, ale we wrześniu, bo w wakacje ma, dużo gości więc do towarzystwa trzeba coś wypić”, tym bardziej że zakupy już zrobione. A Pan Jezus na przekór mnie dalej swoje: “oddajesz mi siebie cały?”, nic nie odpowiedziałem. Po tygodniu upadłem na kolana i oddałem mu to co lubiłem. Nie tykam alkoholu, goście byli i będą, a ja dotrzymuję im towarzystwa ze szklanką soku
Pan Bóg ma wielkie poczucie humory.
Trochę się rozpisałem, ale jeszcze jedna rzecz, bardzo ważna. Kiedy trwałem na modlitwie, Pan Bóg pokazał mi coś strasznego, co zrobiłem kilkanaście lat temu, a czego nawet nie traktowałem jak zło, odrzuciłem chorego wujka, który potrzebował mojej pomocy. Jezus pokazał mi że odrzuciłem w tym dniu właśnie Jego i nawet wytłumaczenie że mój wujek, wyrzekł się rodziny na nic się zdała, ja powinienem mu pomóc. Jezus pokazał mi to, bym mógł go prosić o wybaczenie, co zrobiłem w konfesjonale.
Bóg jest miłością, reszta to nicość.
Chwalę Pana i dziękuje Bogu każdego dnia za Was, za tą stronę i za słowa Boga dla nas, jesteście moją wspólnotą, której szukałem, dzięki Wam nie jestem sam.
Wiele się uczę dzięki Waszym wpisom, choć i nie brakuje takich co mnie irytują, ale akceptuje naszą odmienność.
Chwała Panu Jezusowi Chrystusowi.

źródło: http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/08/15/swiadectwo-czytelnika-bog-jest-miloscia/

 

Świadectwo Kamila
 

Witam wszystkich,
Często w chodzę na blog dzieckonmp w celu przeczytania komentarzy pozostawionych przez innych czytelników.
W miarę możliwości biorę udział w dyskusjach. Zauważyłem, że najbardziej narażone na atak są Orędzia z serii Ostrzeżenie, przekazywane
Marii z Irlandii. Osobiście jestem ogromnym zwolennikiem tych Orędzi szczególnie biorąc pod uwagę pozytywny wpływ jakie mają na moją osobę.
Z człowieka zawistnego i wiecznie zdenerwowanego zmieniły mnie w osobę miłującą bliźniego i kochającą Boga.
Szatan nie ma na celu przybliżanie ludzi do Boga a wręcz ich oddalanie. Orędzia natomiast przybliżyły już tysiące.
Zdaje sobie sprawę, że ludzie nie uwierzą od tak na świadectwo anonimowej osoby z internetu.
Dlatego jako zwolennik owych Orędzi, pragnę rozmawiać z każdym kto ma wątpliwości odnośnie tego Objawienia.
Aby nie być anonimowym proszę wszystkich chętnych, którzy chcą ze mną dyskutować, o nadsyłanie mail na adres pytka.kamil@vp.pl
Z Bożą pomocą postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości o pokazać wam, że w owych Orędziach nie ma szatańskiej intrygi.
Kwestię uwierzenia pozostawię waszej Wolnej Woli.
 
Pozdrawiam
Kamil

źródło: http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/08/27/swiadectwo-kamila/

 

Świadectwo Czytelniczki

 

Do Wiesi i pozostałych. Pan jest wielki i potrafi przemienić nawet najbardziej zatwardziałe serca. Opowiem Wam historię z mojego życia. Siedem lat temu poznałam mojego obecnego męża. Był on wtedy na najlepszej drodze do piekła. Nie chodził do kościoła, nadużywał alkoholu, brał się za narkotyki…miał w swoim życiu próbę samobójczą… Moja rodzina była początkowo bardzo przeciwna , żebym zadawała się ” z kimś takim”. Ale ja twardo postawiłam na swoim. Z czasem zaczął chodzić ze mną na msze, na początku tylko od czasu do czasu, potem co niedziele. Po roku mi się oświadczył, pierwszy raz do spowiedzi poszedł po naukach przed ślubnych i od tamtej pory chodził do spowiedzi regularnie. Jednak faktyczna metamorfoza nastąpiła jak zaczęliśmy czytać orędzia Marii MB. Mąż zmienił się o 180 stopni. Przestał przeklinać (wcześniej mimo usilnych moich próśb nie udało się tego wyeliminować), zaczął odmawiać ze mną różaniec i koronkę do MB ( wcześniej twierdził,że nie jest wstanie tak długo klęczeć), w miarę możliwości chodzi codziennie na mszę…
Chwała niech będzie Bogu Najwyższemu za to, że wysłuchał moich modlitw, będę modlić się o to by wysłuchał również Waszych.Pozostańcie z Bogiem i głowa do góry , nie jesteście sami.

źródło: https://dzieckonmp.wordpress.com/2012/08/13/swiadectwo-perly/

 

Świadectwo Ans – jak orędzia Ostrzeżenie przynosza piękne owoce

 

Witam wszystkich czytających,,

Już od bardzo długiego czasu czytam tego bloga ale pierwszy raz zdecydowałam się coś napisać. Staram się wtedy jeśli nie uznam tego za konieczne nie odzywać się, bo wiem jak niepotrzebne słowa mogą krzywdzić ludzi oraz prowokować ludzi o odmiennych poglądach. Chciałabym przekazać swoje świadectwo. Jest ono podobne do świadectw innych osób czytających orędzia ‘Ostrzeżenie”.

Wraz z mężem trafiliśmy na bloga “przypadkiem” (oczywiście przypadków nie ma:) ). Było to niecały rok temu. Jesteśmy młodym katolickim małżeństwem, wierzącym, chociaż zanim trafiłam na orędzia Ostrzeżenie to miałam trudności w tym żeby powiedzieć ze jestem nawrócona. Jak zaczęłam czytać orędzia to nachodziły mnie różne odczucia i myśli na początku. Uderzające było FIZYCZNE odczucie miłości Bożej, było to wieczorem, po przeczytaniu kilku orędzi, gdy poprosiłam Jezusa aby do mnie przyszedł. Nigdy nie czułam czegoś takiego, nie wiem jak to opisać, jakby coś rozsadzało mnie od środka, serce mi waliło, myślałam ze zaraz zemdleje. Jakby jakiś płomień mnie wypełnił a moje słabe ciało nie było w stanie tego znieść. Wiedziałam ze ma to związek z orędziami. Prócz tego na początku często czułam wewnętrzna radość, ale tez czasem lęk, bo jednak wydarzenia które są zapowiadane w orędziach mogą być przerażające. Mimo lęku od początku miałam przekonanie ze to są prawdziwe słowa Boże, a prawda nie zawsze jest mila i przyjemna. Nie na miejscu wydawałby mi się fakt że w dzisiejszych czasach, gdzie Bóg jest tak strasznie obrażany, opluwany, gdzie dzieje się tyle niesprawiedliwości, gdzie ludzie umierają z powodu zła (np. wojny) Bóg kierowałby do nas tylko słowa miłe dla naszego ucha. Nie dziwi mnie fakt że Bóg zapowiada kary na grzeszny świat. Przyznaję też, że na początku byłam żądna ‘sensacji’, dat, itp. A taka postawa prowadziła mnie do frustracji. Wracając teraz do tego to myślę że to Zły próbował mnie zwieść, wiadomo, jak coś jest dziełem Bożym to Zły przeszkadza. Całe szczęście nie odciągnęło mnie to od orędzi, a z czasem ta postawa szukania sensacji minęła. Z biegiem czasu myślę, że byłam bardzo niedojrzała gdy zaczynałam czytać orędzia i miałam skłonności skupiania się nie na tym co trzeba, zamiast na tym co jest sednem tych orędzi – zbliżenie się do Boga, zaufanie mu, pokuta, modlitwa.

No więc wraz z rozpoczęciem czytania orędzi zaczęłam się bardzo zbliżać do Boga. Tak jak wcześniej mój wzrost duchowy był bardzo powolny albo stał w miejscu to wtedy zaczął bardzo nabierać tempa. Zaczęłam się regularnie, często modlić (szczególnie Różańcem i Koronką do Miłosierdzia Bożego), zaczęłam tez mieć osobisty, szczery kontakt z Jezusem. Modlitwa zaczęła mi przynosić dużo radości:) Moje życie bardzo się zmieniło.

Pewnego razu tez “przypadkiem” trafiliśmy z mężem na “Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika Marii Grignion de Montfort. Przez tą książkę znaleźliśmy 33-dniowy okres ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję. Dodam że zanim zaczęliśmy czytać orędzia mieliśmy zamęt w głowach jeśli chodzi o nabożeństwa do Maryi, ponieważ przyjaźnimy się z protestanckim małżeństwem oraz katolickim – ale o poglądach w części protestanckich. Oni uświadamiali nas że nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy są nie na miejscu. Ale dzięki rozmowom z nimi zaczęliśmy bardziej wgłębiać się w naszą wiarę i teraz już nikt nas od Maryi nie oderwie:)
No więc rozpoczęliśmy razem okres ćwiczeń duchowych. Jest tam czas poświęcony poznaniu samego siebie, czas poświęcony na poznanie Maryi i czas poświęcony na poznanie Jezusa. Ten okres był dla mnie bardzo budujący, pouczający. Zrozumiałam jak bardzo obrażam Boga swoimi grzechami, dostrzegłam grzechy, które popełniłam a których nawet nie uważałam za grzechy, zrobiłam rachunek sumienia z całego życia i poszłam do spowiedzi generalnej. Zaczęłam bardzo kochać Maryję i Jezusa (oczywiście swoją bardzo niedoskonała miłością). Widzę, jakim nędznym stworzeniem jestem, niegodnym Bożej miłości. Ale w moich słabościach każdego dnia okazuje się Moc Boża :) Dlatego staram się nie rozpaczać gdy obrażę Pana jakimś występkiem (bo cóż innego można się spodziewać po nędznym człowieku jakim jestem), tylko od razu biegnę do Mojej Ukochanej Matki, która mnie zawsze rozumie i która wstawi się za mną u Jezusa, którego przepraszam.
Uroczyście ofiarowaliśmy się wraz z mężem Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi (słyszałam że Bóg jest doskonałym matematykiem – początek okresu ćwiczeń duchowych wypadł w urodziny mojego męża, a akt ofiarowania się – w moje urodziny:) ). Teraz w ogóle nie boję się przyszłości, bo Moja Ukochana Matka nie da zrobić krzywdy mojej rodzinie (mam dwójkę małych dzieci). Staram się w każdej chwili życia pełnić wolę bożą (podjęłam nawet bardzo drastyczna decyzję, której nasze otoczenie zapewne nie rozumie). Dużo się modlę, staram się dobrze wykonywać obowiązki swojego stanu, prawie codziennie jestem na mszy św. Mąż także. Bardzo duża wagę (nie wiem czy nie największa) przykładamy do tego aby być pokornymi. A Bóg bardzo nam błogosławi, Wracając do tego co napisałam na początku, że odczułam fizycznie Bożą Obecność, to takie same odczucia tylko już nie ‘zwalające z nóg’ doświadczałam jeszcze kilka razy, raz na jakiś czas. Było to odczucie nieziemskiego szczęścia. Np. przy żarliwej modlitwie, albo w Święto Zmartwychwstania Pańskiego, kiedy po raz pierwszy odważyłam się klęknąć do Komunii Św (praktycznie wszyscy w naszym kościele przyjmują na stojąco), w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Od jakiegoś czasu te ‘pociechy duchowe’ (tak ja je odbieram) są dużo rzadsze. Moim zdaniem dlatego, że teraz, gdy Maryja pomogła mi wzrosnąć, pokazała kierunek w jakim mam iść, muszę się sama trochę wykazać, pokazać moją miłość i wierność Jezusowi mimo braku nadprzyrodzonych pociech, a także w czasie cierpienia. Były one jak gdyby ‘na zachętę’ :) Mimo to odczuwam pokój w sercu i jestem szczęśliwa w Bogu, choć bywają chwile cierpienia, a życie nie jest łatwe.

Wracając do orędzi Ostrzeżenie, ufam, że pochodzą od Boga. Bo dzięki nim się nawróciłam i cały czas się nawracam, owoce są wielkie w moim przypadku (porównując moje życie przed- i teraz. Oczywiście nie uważam że jestem święta, dostrzegam coraz więcej moich uchybień w miłości, których wcześniej nie widziałam). W przypadku mojego męża także są duże owoce. Dodam, że ja staram się być ” jak dziecko” – nie badam nadmiernie (jak na mnie) orędzi rozumem, tylko patrzę na owoce, jakich między innymi na tym blogu jest pełno (świadectwa). Bo cóż znaczy MÓJ rozum, który Szatan może łatwo wykorzystać. Zamiast tego modlę się kilka razy dziennie do Ducha Św, i ufam bezgranicznie mojej Ukochanej Matce, która nie da mi zginąć (być zwiedzioną przez Złego). Bo KTÓŻ JAK BÓG! Mój mąż natomiast prócz tego wszystkiego analizuje także orędzia rozumowo, czy są zgodne z Pismem Św. (w sumie to razem na ten temat rozmawiamy ale On jest dużo bardziej dociekliwy) i bywały chwile kiedy miał zamęt w głowie co do tych orędzi ale zawsze wracał a ostatnimi dniami coraz zacieklejsza krytyka orędzi utwierdziła go że orędzia pochodzą od Boga.

Dzięki blogowi dzieckanmp codziennie mam możliwość ‘przebywania’ w gronie osób prawdziwie wierzących, większość rozmów tu prowadzonych działa na mnie budująco (cieszę się że Admin jest zdania, żeby zbywać milczeniem opinie osób o odmiennym zdaniu co do orędzi. Przypomniały mi się słowa Jezusa o nadstawieniu drugiego policzka, chociaż to bardzo trudna rzecz). Codziennie czytam zamieszczane przez Admina ciekawe artykuły. Bóg zapłać Adminowi za jego ciężką pracę dla Boga oraz tym Forumowiczom, którzy swoimi słowami pisanymi tutaj dają świadectwo swej żywej wiary! Istnienie tego bloga jest dla mnie tym bardziej ważne gdyż wraz z mężem jesteśmy ‘samotną wyspą’ :( Bogu codziennie również dziękuję za to że mamy siebie, że możemy razem wzrastać w Panu! Mam nadzieję że po Ostrzeżeniu wszystko się zmieni, jakże będę szczęśliwa widząc ludzi (szczególnie swoich bliskich) którzy żyją dla Boga! Oraz wszystkich wierzących którzy teraz są podzieleni zjednoczonych w Imię Chrystusa Króla!

Ps. Przepraszam za ewentualne błędy, śpieszyłam się.

Nadesłała :  Ans

Wczoraj byłam na innym blogu,gdzie spotkają się ludzie, którym orędzia spędzają sen z powiek i tak się zastanawiałam dlaczego, jedni mogą tak wiele dobrego o nich powiedzieć, inni zaciekle walczą z nimi, znikomy procent się nie angażuje i wyrobiłam sobie pewną teorię, którą powyższe świadectwo potwierdza, bo bardzo podobne etapy przechodziłam sama. Najpierw wielka ciekawość i zdumienie, trochę nawet sensacja, ale zaraz po nich zaduma i ‘chwila prawdy’ kim naprawdę jestem! Zawsze byłam osobą wierzącą, choć przez okres ok. 10 lat nie chodziłam nawet do kościoła, nie mówiąc już o modlitwie, ale myślałam sobie, jestem nienajgorsza, przecież wierzę i nagle przesłania z Irlandii, uświadamiają mnie jak jestem od Boga oddalona, jakie są moje wady i grzechy zaniedbania, jak grom z jasnego nieba wszystko się obnażyło. Płakałam przez kilka tygodni nad swoją biedotą. Któryś raz czytam, że ktoś też takie obnażenie siebie samego doświadczył i myślę że ci, którzy tak zaciekle z nimi walczą, też tego doświadczyli, ale prawdy o sobie nie przyjęli. Tak myślę. Od jakiegoś czasu czytam Ewangelię Jezusa i jakże często takie odrzucenie słowa Bożego miało wtedy miejsce, faryzeusze i uczeni w piśmie chodzili za Jezusem i jakże łatwo przychodziło im bluźniercom, nazywać Jezusa bluźniercą. Oni tez nie chcieli przyjąć słowa Bożego. Ewangelia Jezusa jest nacechowana prześladowaniem. Może w tym tkwi istota konfliktu? nie przyjęciem prawdy o sobie?

Napisała : Margaretka

źródło: http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/06/12/swiadectwo-ans-jak-oredzia-ostrzezenie-przynosza-piekne-owoce/

 

 
Świadectwo

 

 20.08.2012

 

Na Ostrzeżenie Marii Miłosierdzia Bożego natrafiłem na forum katolickim wiara.pl, niestety wielu-zdecydowana większość wraz z moderatorem odrzuciło je i zamknięto temat.
Na początku byłem sceptyczny do Ostrzeżenia Marii Miłosierdzia Bożego, zrobiłem błąd zacząłem interesować się od recenzji innych i oczywiście ktoś-szatan nie chciał bym w nie uwierzył, chodź jestem pochłonięty Objawieniami nie zatwierdzonymi przez Kościół Katolicki jak Prawdziwe Życie w Bogu i Poemat Boga Człowieka.
Księga Prawdy jednak nie dawała mi spokoju w sercu, a jeśli nie ma Pokoju w Sercu to nie ma tam Boga. Zacząłem czytać i rozważać. Ten styl wypowiadania się i tworzenia zdań od razu wpadł mi do serca, gdyż słowa Jezusa nigdy nie są obojętne, wywołują miłość lub nienawiść. Tak też jest i w tym proroctwie.
Moje 3 kroki ku pogłębianiu przekonania się do Proroctwa:
 
1. Gdy inne Objawienia cytowałem, pokazywałem nie wiedząc, że nie mają zatwierdzenia oficjalnego Kościoła Katolickiego, ludzie je odrzucali nie czytając, izolowali się, nie chcieli już ze mną rozmawiać, drażniła ich moja pewność przekonania, kapłani też się nie popisali wyrozumiałością, czy taktem. Tym doświadczeniem, rozmyślałem, jak to Proroctwo przekazać dalej, aby wywołać zainteresowanie odbiorcy, aby zaczął czytać, aby nie spalić na starcie, bo człowiek cielesny od razu odrzuci coś co nie jest z ciała, co nie da się rozumowo wytłumaczyć. Każdy jest inny, do każdego trzeba inaczej podejść. Zwrócić uwagę przede wszystkim swoją Miłością do Boga. Zwrócić uwagę na grzechy świata, które zaczynają być normą, jakieś nie wyjaśnione zjawiska, kataklizmy itp itd. Po tym przełamaniu mówię, co byś zrobił ze swoim życiem, gdybyś znał przyszłość? Dalej mówię, masz swoją wolną wolę i swoje życie, jedni w to wierzą, drudzy nie wierzą, a inni nawet zabraniają, ale warto przeczytać, aby wiedzieć, że jak się coś wydarzy, że Bóg uprzedzał, a najlepiej to zmienić swoje życie już teraz przez przypodobanie się Bogu czystym sercem Miłości. Wtedy ukazało się to orędzie:
Cytuję też orędzia w formie pytań lub tak jakby od siebie, swojej mądrości. Mam nadzieję, że Bóg mi wybaczy. Gdy się zadaje pytania, to zmusza się człowieka do samodzielnego myślenia, a to jest nie dobre dla szatana. Pytać i nie wymagać odpowiedzi, odpowiedz sobie sam człowieku, szukaj odpowiedzi w swoim sercu. Gdy się coś cytuje, że wczoraj Jezus to powiedział, wywołuje śmiech i odrzucenie tego słowa, po prostu brak wiary mimo niby-wiary. Natomiast gdy się coś cytuje (mówię zawsze, wiesz napisze ci to w @) od siebie, to druga osoba czytając słowa i widząc świadectwo życia w Miłości, mówi mimo niby-wiary "Duch Święty Cię natchnął czy co?", wtedy mówię : "Nie, Jezus to powiedział, ale ja to przerobiłem i powiedziałem od siebie"
 
2. To Orędzie zgadza się z proroctwem, które jest w Prawdziwe Życie w Bogu.
 
3. Wiele się słyszy o buncie kapłanów w Austrii, USA i Niemczech, postanowiłem napisać do nich od serca, o Miłości do Boga w Pokojowym stylu. Rozmawiałem o tym z znajomym kapłanem. Chyba na drugi dzień po tej rozmowie ukazało się to orędzie:
Jeśli jest szanowana moja wolna wola, a treść nie narzucona siłą. Jeśli w przekazie można znaleźć Miłość, Modlitwę, Pokój, Jedność, Miłosierdzie, Nadzieję, Sprawiedliwość, Cierpienie, Troskę, to Ojcem jest Nasz Bóg.
 
Pokój Wam
Należący do Chrystusa

źródło: http://www.internetgebetskreis.com/pl/świadectwa/świadectwa/

 

 

Odpowiedź dla Ojca Owena Gorman krytykującego przekazy The Warning Second Coming”

Alive Miesiecznik Katolicki – Nr. 176 marzec 2012

Ojciec Owen Gorman, w swojej krytyce (Alive – Nr 176 – marzec 2012) proroczych objawień “The Warning Second Coming”, prorokini Mari Divine Mercy, twierdzi, ze przekazy te zawierają błędy doktrynalne wiec dlatego są fałszywe. Chciałbym ukazać, że Ojciec Gorman przeprowadza wadliwą (wybrakowaną) analizę i dlatego poważnie myli się w swoim osądzie.

O. Gorman mówi “ Obecnie wielu wiernych Chrześcijan wierzy, że świat stał się tak zły, że Bóg zainterweniuje bezpośrednio w sprawy człowieka, by przyprowadzić nas do rozsądku. Wydarzy się coś wielkiego, mówią, i to w niedługim czasie.” Jeśli patrzy się na świat z duchowo otwartymi oczami wiary, w ostatnie 50 lat większość powołań została zgubiona, liczba regularnie uczęszczających na Mszę Św. w niedzielę wynosi około 10-15%, znowu wielki spadek, skandale seksualne osłabiają wiarę wierzących i sprawiają, że wielu staje się przeciwnych Kościołowi, katolicy nie znają swojej wiary, a rozłam (kawiarenka Katolicka) jest szeroko rozpowszechniony. Świat wykreśla Boga z miejsca publicznego, wszystko w imię “separacji Kościoła i państwa” oraz ateistycznego sekularyzmu.  Bóg jest wyjęty z konstytucji Unii Europejskiej. Prawa popierające aborcję i łatwy dostęp do rozwodów są prawie wszędzie na całej planecie, z kilkoma tylko przeciwstawiającymi się. Morale nawet państw katolickich jest skandaliczne, z rozpustą, sztuczną antykoncepcją i szerzącym się używaniem narkotyków, promowanie zachowań homoseksualnych (“gay pride”), oraz wszędzie przejawiająca się przemoc. Czy to jest typ kultury, którą Kościół i Bóg pragnie? Każdy Katolik znający swoją wiarę wie bardzo dobrze, że nawrócenie serc musi mieć miejsce.

Potrzebujemy tylko poczytać Biblie, by zauważyć jak Bóg karał Izrael, kiedy ich wiara zamieniała się w samolubny poganizm i czczenie fałszywych idoli. Dzisiejszy świat jest neopogański, nawet gorzej niż kiedyś, z ogromem kultu własnego, szczególnie New Age, ateizmem (np czczenie nauki i własnego intelektu), jak również hedonizmem i materializmem. Nasza Pani z Fatimy powiedziała, że wojna jest karą za grzechy.  Już mamy zadatki Trzeciej Wojny Światowej na Środkowym Wschodzie. Tak więc dlaczego to ma być niespodzianką dla jakiegokolwiek katolika, który zna Boga, że będzie On musiał zainterweniować by uratować Swoje dzieci, ostrzegając i karząc je za ogrom złych zachowań.

W krytyce Marii Divine Mercy (MDM) przekazu z 20-go maja 2011, Ojciec Gorman mówi, że przekaz ten “sprzeciwia się nauce Kościoła”, ponieważ nie ma w niej 1000 lat, gdzie szatan jest wyrzucony z ziemi a ma mieć na niej miejsce dla Ery Pokoju. Podczas, gdy to może być dominująca opinią wielu Katolików, nie jest to doktryną. Nieprawidłowo zakłada on, że jest to herezja Millenaryzmu, wiarą, że Jezus przyjdzie fizycznie by rządzić na ziemi przez “1000 lat” (symboliczne ramy czasowe).

Co o MDM, Ojcowie Kościoła, Doktorzy Kościoła, święci i mistycy naprawdę mówią nam, jest to że będą duchowe rządy Jezusa na ziemi, poprzez serca Jego dzieci. Nasza Pani Fatimska nazywa to Tryumfem Niepokalanego Serca oraz także mówi o okresie czasu pokoju. Św. Bernard z Clairvaux ładnie to sumuje:” Wiemy, że są trzy przyjścia Pana. To trzecie znajduje się pomiędzy dwoma pierwszymi. Jest niewidzialne (duchowe), podczas gdy te dwa drugie są widzialne. To pośrednie przyjście jest to Niewidoczne.” To duchowe przyjście otwiera Erę Pokoju, podczas gdy przyjście Jezusa w Ciele po raz drugi zamyka je podczas sądu Ostatecznego, prowadząc do wieczności.

Chciałbym zarekomendować Ojcu Gorman przeczytanie książki “Wspaniałość Stworzenia” Rev. Joseph Iannuzzi, który wchodzi w każdy szczegół, brany z wielu źródeł, by pokazać jak “Era Pokoju”, to Biblijne Milenium (Apokalipsa 20:1-7) jest prawdziwie częścią nauki Kościoła, aczkolwiek schowana w kurzu pajęczyn do niedawna. Wreszcie, Kardynał Ratzinger, kiedy był szefem Kongregacji Doktryny Wiary, wyjaśnił w odpowiedzi na pytanie Ojca Penasa, dotyczącego fundamentów uniwersalnej ery pokoju, że “Pytanie to jest otwarte dla wolnej dyskusji, gdyż Stolica Apostolska nie dała jeszcze definitywnego orzeczenia w tej kwestii” (The Splendor of Creation, Rev. Joseph Iannuzzi, stopka 48, str. 223). Nie ma tu herezji, która podważała by nauczanie Kościoła, prędzej potrzebne jest lepsze zrozumienie nauczania Kościoła. 

Ojciec Gorman komentuje inny przekaz z 7- go maja 2011 i mówi: “Twierdzić, że wydarzenia dotyczące ukrzyżowania Jezusa nie zostały ujawnione, tak, jak powinny były być – gdyż  pomniejsza to Objawienia Biblijne. Oznacza to, że przekazy Ewangeliczne są wybrakowane. Ależ to nie może być możliwe, gdyż Bóg Sam jest autorem Pisma Świętego, które ukazuje nam Jego zamysł i wolę.” Nie istnieje taka implikacja. Nawiązując do Ewangelii Św. Jana 21:25 “Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać.” Nie jest to wcale czymś nowym, gdyż poprzez prywatne objawienia, życie Jezusa na ziemi zostało bardziej szczegółowo opisane niż jest to w Ewangeliach, nie rywalizują one ze sobą nie pomniejszając Ewangelię, ale są do Niej dodatkiem. Głównym przykładem jest “Życie Jezusa Chrystusa i Objawienia Biblijne” Anne Catherine Emmerich. Inna popularna jest także o Błogosławionej Maryi Dziewicy “Mistyczne Miasto Boże” Mari z Agredy. Pan Nasz po prostu chce byśmy znali więcej szczegółów Jego Męki dla lepszego zrozumienia które prowadzi do większego oddania i większej miłości do Niego. Jak zaświadczają wszyscy Święci, medytacja Męki Naszego Pana jest szybką drogą na szczyty świętości.

I w końcu Ojciec Gorman narzeka, że “Jezus nie obdarza odpustami zupełnymi. Do rozdzielania odpustów wydelegował autorytety Kościelne. Oni to decydują, które pobożne praktyki zasługują dla otrzymania odpustu oraz jakie warunki należy spełnić.” Ale to właśnie przez Nieskończone Zasługi Jezusa, otrzymane poprzez Jego Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Kościół ma tą łaskę by rozdawać odpusty zupełne.

Kościół jest zarządcą tych łask, nie źródłem. Bóg nie jest związany, by działać wyłącznie poprzez sakramenty oraz pobożne praktyki Swojego Kościoła, mimo, że jest to z pewnością najbardziej normalny sposób. Jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego #1257 “… ale On (Bóg) Sam nie jest związany swoimi sakramentami.” Jednym przykładem profetycznym, że Bóg działa poza zwykłymi środkami a używając proroków jako środków jest Fatima, gdzie Papież i Biskupi byli proszeni by konsekrować Rosję Niepokalanemu Sercu. Nie usłuchali tego, czego konsekwencją była Druga Wojna Światowa z Rosją rozpowszechniającą swoje ateistyczne komunistyczne błędy na cały świat. Bóg, znowu nie będąc związany do Swoich autorytetów Kościelnych może użyć proroków jako środka by oferować dary.

I Ojciec Gorman dalej uskarża się, że “całkowite odpuszczenie grzechów przychodzi poprzez Sakrament Pokuty, a nie poprzez odmawianie jakiejś szczególnej modlitwy przez okres 7 dni, jakkolwiek chwalebna byłaby ta modlitwa.”Bóg ma moc i dowolność by oferować dary w sposób jaki Sam widzi adekwatny, znowu nie będąc związany ekskluzywnie do użycia sakramentów  Swojego Kościoła. Boże Nieskończone  Miłosierdzie, a w tych czasach tak niebezpiecznych dla dusz jest On ekstremalnie hojny by zaopatrywać nas w taki dar, dla tych, którzy nie są Katolikami, dla tych, którzy nie mogą przystąpić do sakramentu Spowiedzi. W Biblii widzimy jak Jezus uzdrowił służącego poganina centuriona tylko na gruncie wiary w Jezusa, mimo, że nie należał do religii Bożej w tym czasie judaizmu. My ciągle używamy jego słów przed Komunią Św. – “Panie, nie jestem godzien…” Sobór Watykański II także zajmuje się tym tematem:”Ponadto, niektóre i nawet wiele więcej znaczących elementów i darowizn które uzupełniają się by wznosić i dawać życie samemu Kościołowi, mogą występować poza widzialnymi granicami Kościoła Katolickiego:…” (Dekret o Ekumenizmie, Nr.3) Bóg będąc Sam ekumeniczny.

“Fiasko niezauważania nadchodzenia Drugiego Przyjścia Jezusa nie jest niespodzianką, gdyż to samo było z Przyjściem Chrystusa. Tylko kilku pasterzy wiedziało o Boskim Dziecięciu, i to również poprzez prywatne objawienie im tego przez nieznajomych Aniołów, oraz kilku Magów poprzez nieznaną, cudowną gwiazdę. Żadni duchowni, Uczeni w Piśmie i Faryzeusze tego nie nie zauważyli. Podczas ofiarowania Dzieciątka Jezus w Świątyni (4ta część radosna Różańca), tylko dwoje ludzi, Symeon i Anna, rozpoznali Zbawiciela. Nie rozpoznał go nawet Kapłan, który sprawował tą ceremonię. A kiedy Jezus w wieku 12 lat pozostał w Świątyni by dyskutować z doktorami prawa, żaden z nich nie rozpoznał Mesjasza. Żaden z nich! I to po trzech dniach dyskusji z Samym Bogiem!”

Dzisiaj mamy to samo – większość ludzi, włączając kapłanów, są duchowo niewidzący (ociemniali). Jezus mówi nam wyraźnie, że to się stanie: “Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łukasz 18.8) Ojcze Gorman, jest czas by się już obudzić?

Tłumaczyła : Bożena

.źródło: http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/06/16/odpowiedz-ks-katolickiego-dla-ojca-owena-gorman-krytykujacego-przekazy-marii-od-bozego-milosierdzia/

 

Świadectwo czytelnika

Już tu kiedyś pisałam, ale powtórzę jak Orędzia Marii Bożego Miłosierdzia wpłynęły na mnie i moja rodzinę. Zupełnie przypadkowo weszłam na stronę ostrzezenie.wordpress.com. Zupełnie przy innej tematyce w innym miejscu ktoś napisał ten adres i weszłam…Od tego czasu zaczęły się dziać wielkie cuda i przemiany w kierunku Boga . Chyba jeszcze nigdy nasza wiara nie była tak silna… 8 grudnia 2011 konsekrowaliśmy się całą rodziną. Najświętszej Maryi Pannie..poprzedziło to 33 dniowe przygotowanie ze wspólną długą modlitwą i rozważaniami cala rodzina czego wcześniej nie robiliśmy…Kiedyś jadąc samochodem słuchaliśmy muzyki teraz zawsze się tylko modlimy albo śpiewamy pieśni religijne…Przystąpiliśmy do żertwy ofiarnej , czytamy wyłącznie książki o Bogu…uwielbiamy Marie Valtorte, Marie z Agredy Katarzynę Emmerlich i wiele innych świadectw i orędzi…Uwielbiamy słuchać księdza Natanka…nasi znajomi również się zmienili…teraz są to ludzie zarażeni taką samą miłością do Boga…oczywiście klękamy do Komunii, na Baranku Boży, na Święty, Święty i końcowe Błogosławieństwo…Dzięki Panu Bronkowi i jego cudownej stronie dowiadujemy się tylu wspaniałych rzeczy, modlitw, pieśni..Dziękujemy Ci drogi Bronku za wszystko co robisz, za Twoja wielka wiarę, za Twoje wspaniale apostołowanie…. dzięki Tobie słuchamy przepięknych pieśni Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej… A atakami na Ciebie, czy na Orędzia MBM nie trzeba się przejmować tylko Bogu dziękować…. uczeń nie może być lepszy od Mistrza, prawda??? Ile Jezus musiał przecierpieć…Tylko raz umieściłam komentarz na stronie obrońców…. nie było tam nic obraźliwego ale nie po ich linii partyjnej…komentarz wyrzucili i umieścili notatkę z moim adresem e-mailowym do powszechnej wiadomości , chyba żeby mnie inni prześladowali…Tutaj czuje się jak wśród kochającej rodziny… której nie wstydzę się napisać, ze coś mnie boli i poprosić o modlitwę. Pozdrawiam wszystkich i pomodlę się za Pana Bronka, Jego Rodzinę, za obydwu Bogdanów i wszystkich życzliwych, kochających ludzi tutaj…. Pozdrawiam

Hmmm

źródło: http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/11/16/swiadectwo-czytelnika/

 

Świadectwo Sylwii na temat orędzi Ostrzeżenie

Codziennie modlę się modlitwami/ krucjatami, które są podyktowane w orędziach Marii Bożego Miłosierdzia. Jednak przez ciągłe ataki i krytykę na te orędzia czasem mam wątpliwości np. po co tracę czas na te modlitwy, lub że może nie pochodzą od Boga. Jednak jest w nich tyle miłości Bożej, że ciągle w nie wierzę. Ale aby już nie mieć więcej wątpliwości postanowiłam modlić się przez 9 dni nowenną do Św. Tadeusza Judy. Jest tam podana obietnica, że jeszcze się nie zdążyło, żeby ktoś nie został wysłuchany. Modliłam się m.in. o mocny znak od Boga aby mi dał do zrozumienia, że te orędzia są od Niego a ja obiecałam Mu, że jeśli da mi tą łaskę, po której będę już pewna co do ich pochodzenia jeszcze bardziej przyłożę się do ich rozpowszechniania i do odmawiania modlitw krucjaty. Prosiłam w modlitwach, że najlepiej by było , żeby dał mi mocny/pewny znak we śnie. Jednak po skończonej nowennie zapomniałam o tym i myślałam, że proszę Boga o zbyt wiele. I wtedy tego dnia byłam bardzo zmęczona i ciężko było mi się zmusić do modlitwy. Ale przemogłam się, zapaliłam świecę przed obrazem Pana Jezusa i pomodliłam się. Ze zmęczenia przysnęłam. Myślałam, ze moje poświęcenie idzie na marne. I właśnie wtedy śniłam jak ja się modlę i we śnie miałam takie pytanie ” Boże, co z tymi modlitwami, które nie są wysłuchane, skoro te krucjaty nie są prawdziwe ?” We śnie widziałam siebie klęczącą i modlącą się a z nieba wracał do mnie strumień Bożego światła i był skierowany do mojej głowy/ czoła.

Myślę, że to była właśnie Boża odpowiedź na moją modlitwę. Bóg chciał mi pokazać, że moje modlitwy docierają do nieba i że SĄ WAŻNE .

Sylwia

źródło: http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/11/15/swiadectwo-sylwii-na-temat-oredzi-ostrzezenie/

 

Świadectwo Bogdana

Ja też w końcu zabiorę głos. Nie mylcie mnie czasem z tym Bogdanem co mu kotlet nie smakował.
Chciałem poświadczyć swoim życiem o prawdziwości tych Orędzi. Natrafiłem na nie kilka razy, ale dopiero około czerwca zacząłem się nimi interesować. Jestem człowiekiem nieufnym i początkowo to olałem, jednak im bardziej się zagłębiałem w słowa Orędzi tym bardziej przekonywałem się że muszą one pochodzić od Boga. Do przekonania mnie nakłoniły mnie pewne słowa, otóż Jezus mówi, że ci którzy kochają Go najbardziej jako pierwsi Go odrzucą. Powiedziałem o Orędziach dwóm znajomym, bardzo gorliwych katolików i ku mojemu zaskoczeniu z wielką zaciekłością zaatakowali te Orędzia oraz moją osobę. Następnie trafiłem na stronę bohaterskich obrońców, poczytałem ich argumenty, każdy z nich przeanalizowałem dokładnie. Powiem, że zasiały spore wątpliwości we mnie. Niestety ale w ich argumentach znalazłem fałsz, napisałem uprzejmie posta na ich blogu, po paru dniach posta niema. Zacząłem sprawdzać dalej, łącznie z tymi całymi 60 powodami dla których uważają że MBM to kłamstwo(w wersji angielskiej), sprawdziłem dokładnie 2. Kolejny wynik świadczący o kłamstwie powodów, nie sprawdzałem dalej bo nie było to sensu. Zresztą gdyby Orędzia pochodziły od złego, wystarczyłby tylko 1 powód.
Natomiast na stronie obrońców zauważyłem że ciągle linkują tą stronę, wszedłem z ciekawości i od tamtej pory codziennie zaglądam, Jest tu zupełnie inna atmosfera, ludzie życzliwi bez fałszu, nigdzie tu nie znalazłem kłamstwa.
Same Orędzia przemieniły moje życie, udało mi się zerwać z kilkoma grzechami, przestałem nienawidzić bliźniego ( nie potrafię już tego robić, bo odrazu odzywa się moje sumienie), stałem się bardziej życzliwy i dużo bardziej przyjacielski, zwłaszcza wewnątrz mojej rodziny. O dziwo zacząłem się modlić różańcem i w ogóle często się modle w ciągu dnia, przedtem to był tylko ewentualnie znak krzyża rano i wieczorem. Staram się też żyć w łasce uświęcającej. Tak więc po owocach mojego życia widzę, że Orędzia muszą być od Boga.

Bogdan85

źródło: http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/11/16/swiadectwo-bogdana-2/